top of page

Dawne Rakoszyce

Niewielka galeria prezentująca ilustracje z historii Rakoszyc. Dodane zostały informacje dotyczące wsi. Niektóre mogą być nieścisłe bądź nawet błędne. Jeśli znajdziecie błędy, dajcie znać.

Będziemy bardzo wdzięczni za wszelkie informacje, pamiątki, wskazówki dotyczące dziejów Rakoszyc. Każdy zachowany dokument jest na wagę złota. Liczymy na Waszą pomoc. Z góry dziękujemy!

Galeria
Historia Rakoszyc
Historia wsi Rakoszyce

Rakoszyce to wieś wielodrożnicza położna około 10 km na południowy wschód od Środy Śląskiej. Należą do gminy Środa Śląska, powiat średzki, województwo dolnośląskie, dawniej wrocławskie. Mieszka tu około 773 mieszkańców. Rakoszyce są położone na Nizinie Śląskiej. Położenie geograficzne: 51° 6’ szerokości geograficznej północnej i 16° 40’ długości geograficznej wschodniej.

W XIII wieku polski rycerz Radaco (Radaka) był właścicielem tutejszych dóbr. Od jego imienia Rakoszyce otrzymały nazwę. Nazwa ta zmieniała się – najpierw było Radacowicz, później Racowicz, Racwiz, Ragschiz, Rakschitz i Rackschütz. W 1324 roku Rakoszyce dostały się w ręce Niemców von Falckenhayna, von Lesta, z linii, której to ostatni męski potomek Hans Christoph von Lest zginął w pojedynku ze swoim szwagrem (zasztyletowany), o czym mówi dobrze zachowana przy kościele kamienna płyta z napisem. Do 1834 r. Rakoszyce były w posiadaniu rodziny von Debschützów, następnie rodziny von Stoessenów i przeszły w posiadanie rodziny von Kramstów z Chwalimierza. Georg von Kramsta znany był działalności społecznej i charytatywnej, ufundował szpital w Środzie i kościół w Rakoszycach. Po jego śmierci w 1901r. dobra przeszły w ręce jego syna Hansa Georga von Kramsta. W południowo-wschodniej części wsi znajduje się zespół dworski. Posiadłość ta od początku XVIII wieku często zmieniała właścicieli, najczęściej przez małżeństwa córek. Z rąk rodu Falkenhayn-Buchów przeszło do von Lessów, następnie do von Dobschützów, od 1838 do von Stoessenów, a w końcu weszła w skład majoratu von Kramstów z Chwalimierza.

 

W południowej części wsi, na zachód od drogi do Świdnicy Polskiej, zbudowano w latach 70. XX w. osiedle mieszkaniowe dla pracowników PGR według typowych projektów z płyt prefabrykowanych. Osiedle składa się z ośmiu bloków mieszkalnych, w których znajduje się 126 mieszkań. Obok osiedla wzniesiono w 1984 r. ośrodek zdrowia, również według typowego projektu.

We wsi znajduje się kościół filialny pod wezwaniem św. Jana Nepomucena, wybudowany w II połowie XIX wieku (1890/91 - koniec budowy kościoła,1893 –dobudowano wieżę kościoła). Dzięki mieszkańcom Rakoszyc i Diecezji Wrocławskiej został rozbudowany w 1993 r.

DROGI I ŚRODKI KOMUNIKACJI

Jednym z najwyższych wzniesień w okolicy Rakoszyc jest góra Latosa (kiedyś Burkenberg – co oznaczało górę brzóz). Jej wysokość wynosi 160,7 m.

Cała miejscowość wznosi się na wysokość od 145 do 169 m. n.p.m. Najwyższe wzniesienie to tzw. wzgórze jenkowickie (lub inna nazwa - góra wiatraka). W 1926 r. niestety został zburzony z nieznanych przyczyn. Od początku istnienia wsi układ dróg nie zmienił się, jedynie z biegiem czasu ulepszano nawierzchnię. Najstarsi mieszkańcy pamiętają, że były to drogi asfaltowe i brukowane. Przez Rakoszyce przebiega droga wojewódzka.

We wsi znajduje się wiele przystanków autobusowych. Pierwszy przystanek powstał w latach 50., wcześniej do pobliskich miejscowości podróżowano furmankami. W 2000 r., oprócz linii PKS, pojawiła się komunikacja prywatna (mikrobusowa) obsługująca trasę Środa Śląska – Kąty Wrocławskie. Najbliższa poczta do marca 2001 r. znajdowała się w Świdnicy Polskiej, a później w Środzie Śląskiej. Dawniej (dane pochodzące z około 1933 r.) łączność pocztową zapewniał samochód pocztowy, który codziennie dwa razy pokonywał trasę Kąty Wrocławskie – Środa Śląska i z powrotem.

ŻYCIE SPOŁECZNO–KULTURALNE

Na podstawie danych z 1933 r dowiadujemy się, że przed wojną w Rakoszycach istniały następujące organizacje:

  • Związek militarny

  • Związek ludowy

  • Ochotnicza Straż Pożarna

  • Organizacja strzelecka

  • Organizacja kobiet

  • Organizacja niemieckich dziewcząt

  • Chór ewangelicki

  • Organizacja ewangelicka młodych dziewcząt

  • Związek pszczelarzy

  • Związek rolników

Do 1996 r. aktywnie działało Koło Gospodyń Wiejskich.

Obecnie czynnie działa OSP.

 

W Rakoszycach znajduje się szkoła podstawowa. Dzieci uczą się w dwóch budynkach (starszym, z XX w., i nowo wybudowanym w latach 90.). Stary budynek szkolny został zaprojektowany przez Ernsta Pietruskiego, a wybudowany w 1935 r. Budynek był jednopiętrowy, murowany, tynkowany z dachem wspartym na filarze tworzącym podcień, w późniejszym czasie zabudowany i oszklony.

9 Lutego 1945 r. szkoła została zamknięta z powodu działań wojennych. Po walkach zostały na budynku ślady w postaci znaków po pociskach. W 1946 r. dzieci z Rakoszyc i okolicznych wsi uczyły się w szkole w Świdnicy Polskiej.

W 1947 r. ponownie została otwarta szkoła w Rakoszycach w budynku wypożyczonym we wsi. Wznowienie działalności szkoły zawdzięcza się Teresie Danowskiej (później Zmioch), która była jedyną nauczycielką uczącą w tej szkole. Wówczas była to szkoła 4-klasowa, do której uczęszczało 57 dzieci. W szkole istniała biblioteka (licząca około 50 tomów).W tym czasie wieś liczyła 255 mieszkańców (tj. 3,5 razy mniej niż obecnie).

W 1951 r. po raz pierwszy zorganizowano na terenie szkoły harcerstwo. W 1984 r. powstał Społeczny Komitet Rozbudowy Szkół. W tym czasie dyrektorem szkoły był Henryk Graboń. W 1985 r. ruszyła budowa i w grudniu 1992 r. nowy budynek został oddany do użytku. Była to szkoła 7-klasowa, a w 1999 r. powstało również gimnazjum. W latach 1993-94 szkoła otrzymała pracownię komputerową. Dziś w szkole w (2001 r.) uczy się 157 uczniów, w gimnazjum - 90.

 

Po wojnie szybko zaczęło rozwijać się życie społeczno-kulturalne.

 

Pierwszym sołtysem był Józef Latos (jego nazwiskiem zostało nazwane wzniesienie w pobliżu Rakoszyc).

Natomiast pierwszą radną była Czesława Kusa, która walczyła o wznowienie działalności szkoły, aktywnie działała (20 lat) w kole Gospodyń Wiejskich. Wówczas świetlica znajdowała się na skrzyżowaniu a później za cmentarzem. Odbywało się tam mnóstwo imprez i zabawy taneczne, wesela, dożynki, kino objazdowe, teatr itp.

 

Wiele ciekawych informacji zachowało się do dziś dzięki niemieckiemu nauczycielowi Wilhelmowi Hoffmanowi mieszkającemu w Rakoszycach, który bardzo dokładnie opisał miejscowość w książce wydanej w 1933 r. Dowiadujemy się z niej, że w tym czasie Rakoszyce zamieszkiwało 489 mieszkańców (232 mężczyzn i 257 kobiet) z tego 394 ewangelików i 95 katolików. 125 gospodarstw było w posiadaniu 800 ha z czego:

 

  • 175 ha żyta

  • 100 ha pszenicy

  • 35 ha jęczmienia

  • 85 ha owsa

  • 42 ha lasów

  • 10 ha ogrodów

  • 13 ha terenów przydomowych (podwórka)

  • 120 ha ziemniaków

  • 50 ha buraków cukrowych

  • 15 ha buraków pastewnych

  • 45 ha koniczyny , lucerny

  • 5 ha roślin strączkowych

  • 50 ha łąk

Dane o stanie posiadania zwierząt hodowlanych, psów i pszczół:

1 XII 1932r.

16 VI 1933r.

  • 164 ule

  • 45 psów

  • 254 gęsi

  • 118 kaczek

  • 1247 kur

  • 91 koni

  • 525 świń

  • 392 sztuki bydła (w tym 171 krów)

  • 47 kóz

W tym czasie w posiadaniu mieszkańców znajdował się 1 samochód osobowy i 10 motocykli. Największym zakładem w miejscowości była gorzelnia, która rocznie mogła produkować do 250 000 l spirytusu. W Rakoszycach znajdowała się również strzelnica.

Na północny-wschód od wsi, przy drodze do Pustynki, stała szubienica, później drewniany krzyż. W Rakoszycach były również ciekawe pomniki przyrody:

  • Topola Napoleona – potężne, wysokie drzewo, które rosło u wjazdu do wsi przy drodze do Kulina , przypominało o przemarszu wojsk Napoleona. Topola była wtedy widoczna ze Środy. Przy budowie szosy Rakoszyce - Kulin została ścięta, wcześniej była uszkodzona przez piorun .

  • Dąb Hitlera – posadzony 1.05.1933r. przed kościołem ewangelickim dla uczczenia kanclerza – Adolfa Hitlera

  • Głaz pochodzący ze Skandynawii, przeniesiony w epoce lodowcowej, odkryty podczas wycieczki szkolnej 25.03.1930 r. Znajduje się on we wschodniej części lasu kulińskiego. Jego wymiary: 2,5 m wysokości i 3,5 m obwodu, 600 cetnarów wagi (1 cetnar = 40,55 kg). Jest szwedzkim czerwonym granitem. Niestety, pomimo starań młodzieży szkolnej głaz nie został odnaleziony.

W zespole dworskim znajdowały się budynki folwarczne: oficyny, stajnie, obory i stodoły z końca XIX i początku XX wieku, murowane, tynkowane, jedno- i dwukondygnacyjne z dachami dwuspadowymi. Za czasów użytkowania przez PGR obory i stodoły nadal wykorzystywane były w tym samym celu, natomiast stajnie zostały przebudowane i powstał tzw. budynek socjalny, w którym mieściła się stołówka, pokoje noclegowe i dwie świetlice. W latach 1989-92 mieścił się tam również oddział klasy 0.

 

Źródło: „Historia Rakoszyc” wydana w 2001 r. przez nauczycieli i uczniów Gimnazjum w Rakoszycach

(Skopiowano ze strony Rakoszyce.pl)

Gmina Rakoszyce

 

Gmina Rakoszyce dawna gmina wiejska istniejąca w latach 1945-1954 w woj. wrocławskim (dzisiejsze woj. dolnośląskie). Siedzibą władz gminy były Rakoszyce.

Gmina Rakoszyce powstała po II wojnie światowej na terenie tzw. Ziem Odzyskanych (tzw. II okręg administracyjny – Dolny Śląsk). 28 czerwca 1946 r. gmina – jako jednostka administracyjna powiatu średzkiego – weszła w skład nowo utworzonego woj. wrocławskiego.

Według stanu z 1 lipca 1952 gmina składała się z 15 gromad:

  • Budziszów,

  • Chwalimierz,

  • Gozdawa,

  • Jakubkowice,

  • Jugowiec,

  • Juszczyn,

  • Kryniczno,

  • Kulin,

  • Rakoszyce,

  • Samsonowice,

  • Siemidrożyce,

  • Szymanowice,

  • Świdnica Polska,

  • Wilków,

  • Wojczyce

Gmina została zniesiona 29 września 1954 r., wraz z reformą wprowadzającą gromady w miejsce gmin. Jednostki nie przywrócono 1 stycznia 1973 wraz z kolejną reformą reaktywującą gminy, a jej dawny obszar wszedł głównie w skład nowej gminy Środa Śląska.

Źródło: Wikipedia

Pobrano z: Rakoszyce.pl

Gmina Rakoszyce
Historia kościoła katolickiego

 

Fundator: Georg von Kramsta z Chwalimierza. Projekt: Felix Henry.

 

Kościół jest w stylu neorenesansu niderlandzkiego. Orientalny, jednonawowy z pięciobocznym prezbiterium i oskarpowaną diagonalnie wieżą od zachodu, murowany licowany cegłą. Dach na nawie dwuspadowy, na prezbiterium pięciospadowy, na wieży iglica ośmioboczna, kryte blachą. Iglica zwieńczona sterczyną z kulą i krzyżem. Na murze wystający nad dach od strony prezbiterium również krzyż. W narożnikach przy wieży ćwierć koliste ryzality. Okna zamknięte półkoliście obramowane ze zwornikami. Gzymsy wieńczące. W zewnętrzne ściany kościoła wbudowane są trzy płyty grobowe z XVIIw. von Falkenhaynów oraz von Gentreichów. Wyposażenie kościoła z XIX i XX wieku. Wokół kościoła znajduje się cmentarz ogrodzony (informacja nieaktualna ) współczesnym płotem stalowym ażurowym. Zachowało się na nim kilka nagrobków z XIX i początku XX wieku.

 

Na zachód od kościoła kaplica grobowa , na której ścianach znajdują się:

  • Epitafium Carla Christopha von Lesta z II połowy XIX w.

  • Dwie płyty z całopostaciowymi płaskorzeźbami mężczyzny i kobiety z okresu renesansu

 

W zachodnim narożniku cmentarza znajduje się krzyż pokutny typu maltańskiego o wymiarach 71x77x32cm z granitu.

Siedzibą urzędu parafialnego jest Kulin.

Wcześniej urząd proboszcza sprawowali od 1946 r:

  • ks. Adam Dziedzic

  • ks. Stanisław Kotoski

  • ks. Cyprian Świątek

  • ks. Roman Kojder

  • ks. Bolesław Kostka

  • ks. Edward Tużnik

  • ks. Edward Ogrodowicz

  • ks. kanonik Ryszard Cyman

  • ks. Andrzej Plewa

  • ks. Andrzej Lignar

  • ks. Leszek Woźny

  • ks. Mieczysław Kinaszczuk

  • ks. Paweł Stypa

 

Na wschód od kościoła stoi budynek (kiedyś zajmowany przez OSP) w formie rotundy z końca XX wieku. Murowany, tynkowany, z dachem stożkowym zwieńczonym sterczyną z kulą.

Źródło: Rakoszyce.pl

Kościół katolicki

Kościół. Widok współczesny

Historia kościoła ewangelickiego

 

Wojna oraz czasy powojenne utrudniły budowę nowego budynku szkolnego, dlatego powstał on dopiero w 1935 r. 14 października 1901 roku rozpoczęła się budowa kościoła. Cegły i dachówki pochodziły z cegielni w Chwalimierzu, bloki granitowe z kamieniołomów w Strzegomiu. Prace budowlane prowadziła firma budowlana Freytag z Wrocławia. Roboty dachowe wykonywał mieszkaniec Rakoszyc Berneis, część prac stolarskich wewnątrz wykonał stolarz z Rakoszyc Kluge. Organy o czternastu głosach wykonała firma Schlag i synowie ze Świdnicy. Dzwony zostały wykonane w Bochum (Zagłębie Ruhry) miały średnicę: 1,124 m., 0,890 m., 0,758 m. i wagę 610 kilogramów, 300 kilogramów i 200 kilogramów. Koszty budowy wyniosły około 92 000 marek. 2/3 kosztów poniósł fundator Georg von Kramsta, resztę wierni. 13 kwietnia 1902 roku nastąpiło uroczyste położenie kamienia węgielnego. Fundator G. von Kramsta niestety nie dożył tego wydarzenia. 2 sierpnia 1903 roku pastor Stelzer dokonał uroczystego poświęcenia, na które cesarzowa ufundowała okazałą Biblię z własnoręczną dedykacją. Ołtarz, ambona, chrzcielnica pochodziły jeszcze ze starego kościoła. Obraz na ołtarzu „Chrystus na górze Oliwnej” namalowała hrabina Waldersse z sąsiednich Sikorzyc.

Kościół był wyposażony m.in. w:

  • centralne ogrzewanie

  • elektryczne oświetlenie

  • 500 miejsc siedzących

  • wieżę o wysokości 50 metrów. 


​Był jedynym (?) kościołem na całym terenie Dolnego Śląska. W środku znajdowały się trzy chóry, pierwszy był wielkości całego kościoła, drugi mniejszy, na trzecim zaś znajdowały się organy. W czasie II wojny światowej w kościół uderzył pocisk. Została strącona wieża, a w kopule znajdowała się dziura po pocisku. Miejscowa ludność chciała wyremontować kościół, jednak rada gminy nie wyraziła na to zgody. Gdyby proboszcz z Kulina wyświęcił go, nie zostałby rozebrany. Był to jednak kościół ewangelicki, więc proboszcz oraz katolicy nie mieli prawa decydować o jego losie. Do rozbiórki rada wynajęła ekipę budowlańców. Na wieść o rozbiórce mieszkańcy wioski zebrali się przy kościele. Stukali w garnki, brytfanki, miały miejsce bójki. Kościół był broniony w każdy możliwy sposób. Wielu zostało aresztowanych. Mimo stawiania silnego oporu został rozebrany. Cegły zostały wywiezione najprawdopodobniej do centralnej polski. W kościele znajdował się tunel podziemny prowadzący do Chwalimierza (?).

Kościół ewangelicki
Wampir z pałacu w Rakoszycach

W Rakoszycach, zmierzając w kierunku Budziszowa, kilkadziesiąt metrów za kościołem, można zobaczyć po prawej stronie schowaną za drzewami niepozorną budowlę. Od wielu lat stoi opuszczona, a wiadomo, co czeka obiekt, który od dawna jest dewastowany i z każdym rokiem jego stan się pogarsza. Jest to pałac w Rakoszycach.

Każdy, kto tu trafi, nie zauważy nic godnego uwagi, a wrażenie to spotęguje jego nieciekawa bryła kwadratowego klocka oraz puste oczodoły okien. Jednakże obiekt ten jest dość ciekawy pod względem historycznym, jak i architektonicznym, o czym bardziej wnikliwi turyści mogą się przekonać. Wieś Rakoszyce wymieniona jest w źródłach już w 1301 roku. Od kiedy istniał tu pałac lub dwór, dokładnie nie wiadomo, pierwsza znana mi wzmianka, która o tym mówi, pochodzi z XVII wieku, jednak mogła tu istnieć budowla o wiele wcześniej. Posiadłość ta miała wielu właścicieli. W XV w. Władali tu von Falkenhayn-Buchowowie, w XVI von Lestowie, od połowy XVIII w . do 1837 roku właścicielem był Nickel Otto Ferdinand von Debschütz. W następnych latach wymieniane są rodziny von Stoessenów i Mannów. W końcu została włączona w skład majoratu von Kramsta i w jego rękach pozostała do 1945 roku. Po wojnie obiekt nie miał wiele szczęścia, jednakże uniknął rozbiórki. Zaraz po zakończeniu wojny jego stan był fatalny, rozkradzione zostało prawie wszystko . W późniejszych latach przeszedł kilka pożarów. Przeprowadzono w nim kilka remontów, niezgodnie z zaleceniami konserwatora, których efekt można oglądać obecnie. Jego dzisiejszy wygląd pochodzi z około 1800 roku, kiedy to Nickel Otto Ferdinand von Debschütz przebudował wcześniejszy pałac z XVII lub XVIII w., którego fragmenty zachowane są do dzisiaj, jak na przykład dwie sale w północno-zachodniej części sklepione kolebkowo oraz część piwnic. Obiekt był budowany z kamienia łupka, kiedyś posiadał dach czterospadowy kryty łupkiem oraz bogatą w zdobienia elewację. Warto nadmienić, że niegdyś był otoczony fosą, którą w latach 70. ubiegłego wieku zasypano. Jej fragment zachował się w pobliżu jako zamulona sadzawka. Istnieje również mostek, który dawniej prowadził do pałacu. W budowli zachowało się jeszcze wiele innych zabytkowych elementów, jak obramowanie piaskowcowe drzwi czy fragment kominka we wnętrzu, a właściwie dziura w ścianie pozostała po skradzionych jego kamiennych elementach , płaskorzeźba Atlasa trzymającego ziemię. Pozostałości te świadczą o jego dawnej świetności. Z kolei w pobliskim parku stał obelisk poświęcony Nickelowi Ottonowi Ferdinandowi von Debschützowi, będącemu jednym z landratów powiatu średzkiego. Obiekt obecnie jest własnością Agencji Rolnej i niewątpliwie jest jednym z cenniejszych zabytków wsi. Czy będzie to kolejny pomnik historii, który zniknie z map naszego powiatu?

 

Kto tam straszył?
 

O pałacu tym, jako jednym z nielicznych w powiecie, krążyły legendy. Według podań, powstał w XII wieku, a jego położenie, jak i okolica wskazują, że w dawnych czasach był twierdzą na wodzie. Dlatego też przed wojną miał posiadać tajne, podziemne przejście prowadzące do jednego z okolicznych wzgórz zwanego Birkenberge. Jednakże zapadł się, gdyż był dość stary i nie konserwowany. Przed wielu, wielu laty zamek należał do pana von Lesta, który przez lud nazywany był Laskem. Von Lest miał polec w pojedynku, co ma być udokumentowane - jest pochowany na katolickim cmentarzu w Rakoszycach. Był on bardzo okrutny, gnębił swych poddanych bez litości i mścił się nawet po śmierci. Ukazywał się w zamku o północy, nie dając spokoju ludziom tam mieszkającym. Po jakimś czasie mieszkańcy postanowili upiora się pozbyć. Uradzili, aby trumnę z Lestem wykopać i wywieźć daleko do lasu i tam go ponownie pochować. Tak też zrobili. Załadowali trumnę na wóz zaprzężony w dwa woły, lecz jak tylko ruszyli, w górnym oknie zamku ukazała się postać zmarłego von Lesta, która miała im powiedzieć: „Nie traktujcie wołów źle”. Po tych słowach woły się zatrzymały, jak by nie mogły uciągnąć dalej wozu. Doprzęgnięto jeszcze 6 wołów, lecz trumnę udało się przewieźć tylko na początek lasu zwanego laskiem Laskego. Tam wieśniacy zakopali potwornego pana i od tej pory przestał nawiedzać mieszkańców zamku. Legenda mówi, że gdy ktoś znajdzie się o północy w miejscu jego pochówku, zostanie zgubiony, nigdy z lasu nie wyjdzie, gdyż nie odnajdzie powrotnej drogi. Legenda ta, jak wiele innych, zawiera trochę prawdy. W Rakoszycach faktycznie żył von Lest i do dziś w miejscowym kościele znajduje się płyta nagrobna. Przedstawione podanie jest jedną z nielicznych w powiecie opowieścią wampiryczną, mimo iż nie mówi o wysysaniu krwi, posiada elementy typowe dla historii mówiących o wampirach.

Źródło: Gazeta Roland nr 11 listopada 2004 r., autor art.: Marek Włodarczyk

Wampir

Jeszcze jedną, bogato ilustrowaną relację możemy znaleźć na portalu Nieustanne wędrowanie: https://nieustanne-wedrowanie.pl/palac-w-rakoszycach/. Warto się z nią zapoznać. Poniżej jej fragment.

Nieustanne wędrowanie

Nieustanne wędrowanie

[...]

Pałac w Rakoszycach w rękach von Lesta

O tym właścicielu dóbr w Rakoszycach od wieków niesie się upiorna jego sława. Żeby nie było niejasności, Carl Christoph von Lest to postać autentyczna. Epitafium z jego danymi znajduje się na terenie rakoszyckiego kościoła, i kto chce, może tam przybyć i zobaczyć je na własne oczy. To właśnie z tej płyty grobowej wiemy, że von Lest urodził się w październiku AD 1610. Mając 42 lata, ożenił się z Urszulą z Falckenhaynów z Rakoszyc. Kiedy Ula zmarła, wziął sobie drugą żonę – Marię Elżbietę od Braunów z Komornik. Z drugą małżonką miał dzieci. Syna i córkę. Carl von Lest zmarł w czerwcu 1681 roku. Poległ podczas pojedynku. Więcej z płyty grobowej przeczytać nie możemy. A szkoda, bo byłoby o czym wspominać. Lest zapisał się w tej lokalnej historii jako upiór z piekła rodem. Jako ciemiężca bez litości i serca…

„To nie baśń, że to kawał dziada był…”

Tak skomentował tę postać mój znajomy, podczas jednej z dysput na jego temat. Nawet teraz, kiedy przybyłam do Rakoszyc po fotografię jego epitafium, zabarykadował się złośliwy dziad jeden. To oczywiście taki żarcik, jednak pisano już o nim w kronikach od 1677 roku, jak to po wizytacji z biskupstwa uradzono, że należy znaleźć sposób na zmuszenie Lesta do wyłożenia środków na kościelny remont. Najwyraźniej nie był zbyt chętny, skoro taka o to walka wtedy z klerem była.  Bał się prawdopodobnie wody święconej i na ofiarę nie chciał dać. W tym samym roku chłopi z pobliskiej wsi, na piśmie skarżyli się, że Lest i panowie z Gozdawy po polach na koniach polowania sobie urządzali i szkody straszne im w plonach robili…

Tyran z Rakoszyc. Historia prawie prawdziwa

No prawie, ponieważ od tamtego czasu minęło, jak by nie patrzeć, prawie 340 lat.  Żeby tropić taką historię, to naprawdę trzeba mieć wyobraźnię. Nie sposób w stu procentach ogarnąć legendy, która przez stulecia powtarzana była wielokrotnie i z całą pewnością zniekształcana. Jednak pewne rzeczy pozwalają się namierzyć, a nawet dotknąć. Posłuchajcie…

Von Lest zamieszkiwał zamek w Rakoszycach, który otoczony był wówczas wodą. Panował na tej ziemi z okrucieństwem, nie znając litości dla chłopów. Wymierzał surowe kary, zamykał tych biedaków w lochu. Gnębił lud tej ziemi niemiłosiernie. Jego rządy były straszliwym czasem dla mieszkańców wsi w tamtym okresie. Kiedy zmarł śmiercią tragiczną, pojedynkując się, tutejsza ludność odetchnęła z ulgą. Pochowano go na cmentarzu przykościelnym. Von Lest jednak nie zaznał spokoju po śmierci. Po zmroku ukazywał się w zamku, a także nawiedzał mieszkańców Rakoszyc. Szczególnie tych, z którymi wcześniej miał najwięcej do czynienia. Nie wystarczało mu, że za życia czynił im zło, mścił się nadal z zaświatów.

Pałac w Rakoszycach i upiorny karawan

Wtedy to uradzono, jak się upiora pozbyć z Rakoszyc. Nocą kilku śmiałków poszło na cmentarz i wykopali Lesta z ziemi. Trup jeszcze się nie rozsypał, ale już konkretnie cuchnął. Trumna nie była przegniła, więc wyjęli ją razem z ciałem i zapakowali na wóz, który miały ciągnął dwa woły. Planowano wywieźć denata daleko do lasu i tam zakopać, aby nie mógł znaleźć drogi do domu i przestał nękać żywych. Upiorny ten karawan ruszył w obraną stronę, mijając zamek Lesta. Wtedy to w oknie warowni ukazała się postać demona. Wychylił się i wyciągnął w ich kierunku zaciśniętą pieść. Krzyknął przeraźliwie: „Nie batożcie wołów!”. W tamtej chwili zwierzęta natychmiast stanęły jak wryte i nie chciały ruszyć dalej. Opierały się batożeniu i nie ruszyły nawet o krok. Sprowadzono więc kolejne i dopiero w sile ośmiu zwierząt pociągnięto wóz do lasu. Z każdym krokiem jednak ten przerażający ładunek stawał się coraz cięższy. Zwierzęta nie miały siły ciągnąć jednego ciała,  jakby jego waga równa był kilku tonom.

Pałac w Rakoszycach i tajemniczy grób w lesie

Zatrzymano się więc w lesie, w miejscu gdzie zwierzęta kategorycznie odmówiły dalszej wędrówki. Wieśniacy wykopali dół w ziemi i zakopali tam upiora z Rakoszyc. Legenda głosi, że po tym incydencie von Lest zniknął na zawsze ze wsi, jednak każdy, kto przez przypadek zagubił się nocą w okolicy leśnej mogiły, tracił orientację, nie mógł znaleźć drogi do domu i mieszało mu się w głowie. Wielu nigdy nie powróciło do wioski.

No tak. Legenda legendą, ale w Rakoszycach ona nadal żywa, ponieważ ludzie mówili nam o niej, a kiedy pytaliśmy o miejsce pochówku Lesta, wskazywali na las. [...]

Opowieści o rakoszyckim wampirze wersja druga

Wampir II
bottom of page